piątek, 29 marca 2013

Rozdział 31



Dzień przyszedł szybko , nie mogłam spać . Czułam , że mnie boli ząb. Musiałam koniecznie do dentysty się wybrać. Obudziłam małą i dałam jej śniadanko . Przyjechał Reus i zabrał dziewczyny. Dowiedziałam się tylko , że przygotował dużo atrakcji . Jeszcze powiedział mi , że szkoda , że z nimi nie jadę , ale muszę inne sprawy załatwić. Mieszkałam  w Dortmundzie prawie 2 miesiące . Nie byłam jeszcze ani razu u dentysty , więc wolałam poradzić się Roberta. Pojechałam do niego własnym samochodem , żeby było jak najszybciej. Lewy jeszcze w piżamie chodził , więc ja zrobiłam mu śniadanie ,a on się ubierał . Wziął mnie do swojego dentysty. Szczerze to bolało bardzo , ale dobrze mi zęba zrobił . Przeszliśmy się potem razem na spacer i natrafiliśmy na Mario . Szedł taki przybity  ! Już pomyślałam , że Judyta mu o ciąży powiedziała , albo sam zauważył . Jednak to nie było to . On sam też nie wiedział o co mu chodzi . Powiedział nam tylko , że musi iść do lekarza. Nie było co robić . Wybraliśmy się więc na zakupy . Kupiłam sobie  mnóstwo nowych ciuchów. Przytyło mi się ostatnio … ale szkoda o tym mówić cokolwiek . Wróciliśmy do domu Roberta i zagraliśmy w fifę. Jeździłam go jak tylko potrafiłam. Potem znudziło nam się już, a ja zrobiłam sobie  popołudniową drzemkę . Przytuliłam się do niego i zasnęłam .  Mój wybranek odwiózł mnie do domu i zaopiekował się mną. Marudziłam mu , że słabo się czuję itp. , ale to było prawdą. Zdziwiło mnie to , że Lewy gotuje. Normalnie aż pofatygowałam się i zrobiłam mu zdjęcie. Oczywiście był zły , że go niby nie doceniam . Ugotował mi pyszną zupkę , usiadł obok mnie i spojrzał głęboko w oczy. Pocałowałam go , ale no tak namiętnie. Poczułam jego delikatny oddech . Chwila warta zapamiętania. Przez ostatnie lata brakowało mi takiej osoby po rozstaniu ostatnim. Robert zerwał się na nogi i spojrzał na zegarek . Po chwili już nawet beż pożegnania wyszedł. Nie wiedziałam o co mu chodzi , zmartwiłam się mocno. Łzy spłynęły mi po policzku , ale w dobrym momencie wróciła Iwa. Nie kazałam jej wchodzić z małą . Julka by się zestresowała. Marco zabrał ją jeszcze na lody.
- Co jest mała ? – zapytała Iwona.
Opowiedziałam jej wszystko co działo się przez cały dzień. W sumie to Robert chodził taki spięty , ale wolałam się nie wtrącać. Poczekam aż mi sam powie.
- Mi też coś ostatnio z Marco nie idzie – powiedziała dla pocieszenia.
- Dziewczyno ! Zobacz ile czasu spędzasz z Reusem . Masz wszystko czego kobieta pragnie. Wspaniały , dbający facet. Czego chcieć więcej ? Pamiętaj kochana , nie strać tego . On jest ciebie wart ! – powiedziałam.

Judyta też wcale nie w lepszym humorze. Rozmawiałam z nią przez chwilkę. Chodziło tutaj o to , że nie potrafiła powiedzieć Mario o ciąży . Wiem sama jak jej trudno . Nie żebym była w ciąży , ale ciężko jest o czymś powiedzieć ukochanej osobie.

Nie pamiętałam nic co działo się wczoraj . Musiałam z czymś przesadzić. Od kogo ja miałam się tego dowiedzieć ? Szybko zorientowałam się , że nie ma przy mnie mojego małego słoneczka . Wybiegłam szybko , wszyscy jeszcze spali , a ja tutaj dziecka mam szukać ? Usłyszałam , że ktoś płacze w łazience. Drzwi były zamknięte… otworzyła mi jednak gdy poprosiłam . Normalnie szok . Julka miała całą twarz spuchniętą , nie pomijając tego , że czerwoną. Wystraszyłam się bardzo , ale jednak ona mnie uspokoiła. Wczoraj przesadziła ostro ze słodyczami. Jak mi opowiedziała , że z wujkiem Marco poszli Na  lody , babeczki , pizze, jeszcze raz na lody. Gdyby tu był od razu powiedziałabym mu , że przytył .No, ale cóż było jeszcze wcześnie , wszyscy spali . Ogarnęłam troszkę małą i położyłyśmy się  do łóżka.Ja już nie zasnęłam , nie lubie tak ogólnie. Szybko dostałam sms-a od Roberta. Napisał mi mniej więcej tak : Przepraszam za wczoraj kochana. Miałem ci powiedzieć , ale miałem mały stresik . Dziś do mnie przyjechała siostra z mamą  i musiałem im pozałatwiać kilka spraw , bo ze mną mieszkać nie będą. Wpadnę dzisiaj po ciebie i małą . Pójdziemy gdzieś na kolację. Bądźcie gotowe na 19. Papa :* .
Miłe to strasznie było .Nie denerwowałam się tak jak wczoraj . Julka spała jak zabita , ale ogólnie czemu ona  mnie nie obudziła ? Musiałam pozostawić to wszystko na później . Mama weszła po cichu do mnie do pokoju. Poinformowała mnie , że musi iść na kilka dni do szpitala. Znów ten sam problem . Najgorsze było moje zaniedbanie Oli . Musiała już do Polski wrócić , bo tam zaczynała studia czy coś. Włączyłam laptopa i newsy. Znalazłam tam moje zdjęcie z Lewym jak się przytulamy. Szczerze to byłam na takie coś przygotowana. No trudno , teraz będzie pewnie więcej takich zdjęć. Siedziałam taka osamotniona w tym pokoju , aż nie podjechało ciemne auto pod mój dom. Wyszłam otworzyć drzwi. Stał tam Mo.
- Hej. Słuchaj, mam małe pytanko księżniczko . Wpadłabyś dzisiaj do mnie na imprezkę ? – zapytał .
- Jejku. Nie ! Idę dzisiaj z Robertem i jego rodzinką na kolacje. – powiedziałam.
- To po kolacji – powiedział.
- Nie zostawię małej samej – powiedziałam.
- Weźmiesz ją ze sobą. Zrobię do niej miejce.
- Oke , załatwi się coś.
Zamknęłam drzwi i sama do siebie się uśmiechałam.

Dzień szykował się bardzo nieogarnięty. Nie wiedziałam za co się brać. Mała spała jeszcze więc za bardzo z domu wyjść nie mogłam. Musiałam wybrać sobie jakąś odpowiednią sukienkę i buty. Na podwórku było chłodniej niż zwykle. Ciężko było mi coś dopasować. Przejrzałam walizkę Julki . Na szczęście znalazłam tak śliczną , elegancką sukienkę dla małej. Były też baletki pod kolor. Ucieszyłam się , ale i tak dom stał cały mi na głowie. Przypomniało mi się od razu jak Iwa mówiła mi , że się niedługo do Reusa wyprowadzi. Łzy spłynęły mi po policzkach . Sama sobie nie dam raczej rady . Zrobiłam śniadanie i zaniosłam chrześniaczce do łóżka. Ubrałyśmy się i poszłyśmy odwiedzić mamę w szpitalu . Judyta chciała mi pomóc jak mogła , ale w ciąży za dużo pozwalać sobie nie mogła. Umyłam włosy i zawinęłam sobie na wałki . Musiałam pomalować jakoś paznokcie , bo miałam strasznie zniszczone. Pierwszy raz udało mi się ombre. Wszystko było dobrze , ale nie miałam rajstop. Iwona jeszcze spała , wróciła późno nad ranem. Zadzwoniłam więc do Mario. Wziął ruszył się i pojechał do galeri po moje rajstopki . Nie powiedziałam mu oczywiście , że idę na kolacje. Chociaż on już to sam wiedział. Dowiedziałam się też , że rano Robert nie ogarniał nic i potrzebował pomocy Piszcza. Normalnie dobra ekipa… Było już coś przed 18. Wzięłam prysznic i rozpuściłam włosy. Miałam na głowie drobne loczki . Jak to powiedziała Judyta : wyglądasz jak barbie. Oby dwie siedziały ze mną w pokoju i pomagały mi . Był mały dylemat , które szpilki założyć. Nie chciałam być od Roberta wyższa. Iwa poszła przygotować małą. Po jakimś czasie czekałyśmy już na Lewego. On zabrał nas do restauracji.

Panowała miła atmosfera. Wydawało mi się , że pani Iwona mnie polubiła. Gorzej było z siostrą Roberta . Wszystko było prawie idealnie. Lewy odwiózł nas do domu żebyśmy się przebrały i chciał nas zabrać na imprezkę. Padał deszcz , a na ulicy było dość ślisko . Poślizgnęłam się na trawie i upadłam na nogę. Od razu poczułam ból. Szpilka była złamana.  Julka bardzo się wystraszyła i zawołała szybko Lewego. Robert zaniósł mnie do salonu i zadzwonił do lekarza. Okazało się , że to złamanie i mam leżeć. Chłopak położył małą spać i przyszedł do mnie. Musiałam zadzwonić do Mo , że nici z imprezy. Oni mają za dwa dni mecz, jak ja mam im pomóc w treningu ? nakopać im do tyłków? Leżałam z myślami , które nie dawały mi spokoju. Robert został ze mną całą noc . Rano ubrał Julkę i Zrobił jej śniadanko. Leżeliśmy sobie i oglądaliśmy film. Było miło , ale nie mogłam go tak trzymać  . Później opiekował się mną Reus. Iwa nie mogła bo poszła do kosmetyczki. Jestem ciekawa bardzo co ona kombinuje. Odwiedziła mnie dziś też Marta , zdziwiła się moją złamaną nogą. Już nigdy szpilek ! Jestem straszną marudą jeżeli chodzi o ból . Dziwię się , że ktoś ze mną wytrzymuje.
·         U Judyty i Mario *
Siedziałam w parku i myślałam co z tą ciążą. Lepiej byłoby jakby on sam się domyślił , ale to i tak nie tak szybko . Zadzwonił do mnie Mario . Umówiliśmy się na kolacje. Powiedział też , że ma coś ważnego. Spotkaliśmy się tak na spotanie. Szczerze to rozbolał mnie troszkę brzuch , ale chciałam mu powiedzieć o ciąży . Złapałam go za rękę i pocałowałam go  . Jego usta były takie miękkie. Nie da się tego opisać. Usiedliśmy naprzeciwko siebie i zaczęliśmy rozmawiać . Mario skrywał coś w swojej kieszeni.
- Słuchaj kochanie. Jest mi ciężko o tym mówić , ale nie wiem jak ty to przyjmiesz . No to tak. < wzięłam oddech > jestem z tobą w ciąży – powiedziałam i odetchnęłam z ulgą.
- Co ? ze mną ? serio ? będę miał małego bobaska ? – wypytywał.
- Tak z tobą. A coś źle jest ? – zapytałam.
- Przyznam , zdziwiłaś mnie . No , ale cóż mi zostało ? cieszyć się powinienem , że to dziecko mam z tobą- powiedział i wybiegł z restauracji. Nie byłam zaskoczona tym , dla każdego to jest taki mały wstrząs. Zostałam jeszcze chwilkę i poczekałam . Byłam pewna , że on to jakoś zrozumie i wróci tu.
* W tym czasie Mario Wybiegł z restauracji i poszedł do kwiaciarni naprzeciwko . Zamówił ogromy bukiet róż i włożył do niego pierścionek . Po drodze był jeszcze u szefa restauracji i zamówił muzykę , którą on sam zaśpiewa. Przyszykował wspaniałe oświadczyny. W tym momencie wszedł na sale w garniturze , z różami i mikrofonem. Stanął prze de mną i zaczął śpiewać moją ulubioną piosenkę. Łzy mi się w oku kręciły , a ja nie wiedziałam o co chodzi. Uklęknął przede Mną i oświadczył się. Włożył delikatnie mi pierścionek . Przybliżyłam się do niego i pocałowałam namiętnie. Zabraliśmy się do domu , żeby świętować. Czekali tam na nas Zuza , Iwona, Julcia , Reus , Robert , Mo , Łukasz i Kuba. Wszyscy o tym już wiedzieli . Zrobiliśmy sobie mini imprezkę z tańcami . Nie brakło też naszej , królowej parkietu czyli Zuzy. Robert wziął ją na ręce i zaczął tańczyć. To taki romantyczny pokój . Gotze nocował dziś ze mną. Miał cieplutkie ciało , do którego się przytuliłam i zasnęłam…

____________________-
Tak na dobre spanie łapcie dłuższy :)

Rozdział 30



Po imprezie znalazłam się szybko w moim łóżku. Robert pojechał do siebie tak jak ja go prosiłam . Chciałam zrobić małej niespodziankę , a ja wiem jak ona bardzo kocha Lewego. Pospałam ledwo 2 godziny jak zadzwonił dzwonek do drzwi. Stała tam opiekunka z Julką ,która od razu rzuciła mi się na ręce . Zgarnęłam jej bagaże i rozpakowałam . Stwierdziłam , że mała będzie musiała spać ze mną , bo z tego co wiem to sama się boi . Zrobiłam jej obiad i usiadłyśmy razem. Gadałyśmy o wszystkim. Zapytałam ją szczerze co ona chciałaby robić. Usłyszałam świetną odpowiedź.
- Ciociu ! ja chciałabym iść na mecz . Poznać Roberta , Marco, Mario, Leitnera, Łukasza, Kloppa i resztę, ale jeżeli nie będziemy miały na to czasu to spoko . Nie będę się gniewać . Wystarczy mi to , że zaprosiłaś mnie do siebie.- powiedziała moja mała słodzinka.
- Słuchaj ! nie martw się o to bo ja mam zaplanowane już wszystko. Pojedziemy już dzisiaj wieczorem na stadion , bo chłopcy mają trening. Chyba że nie chcesz dzisiaj . Wolisz może posiedzieć w domu ? – zapytałam.
- Chciałabym zostać w domu dzisiaj , pogadać z tobą , Judytką , ciocią. Stęskniłam się za wami – powiedziała.
- My też za tobą myszko , ale musisz się chyba zdrzemnąć . Chodź położysz się koło mnie , a ja sobie przeglądnę facebooka. –powiedziałam.
Mała bardzo szybko zasnęła , ale długo nie spała. Przywiozła ze sobą rolki , a ja miałam swoje . Zabrałam ją na Ścieżkę po , której jak widziałam Można jeździć . Po drodze minął mnie Robert , ale machnęłam mu żeby odjechał. Zadzwoniłam do niego i powiedziałam , że jutro się ma z małą spotkać , bo ona nie chce dzisiaj już. Julka nie zauważyła kamienia i się przewróciła . Z kolana poleciała jej krew. Zabrałam ją do domu i przemyłam ranę . Miałyśmy szczęście , że nie było gorzej. Ona jest bardzo chuda.
- Mała , lepiej ? – zapytałam.
-AAAAA! Szczypie ! – krzyczała.
-No musi , żeby zakażenia nie było . – powiedziałam.
- No okejjjj – powiedziała.
Było już coś po 22. Chciało mi się strasznie spać . Przytuliłam się do Julki i zasnęłam …

Spałyśmy do 12 , zrobiłam śniadanie i pomogłam małej się ubrać. Od rana miała uśmiech na twarzy. Wiedziała , że dziś akurat spotka ją niespodzianka jak jej mówiłam. Umówiłam się z Robertem , że pojedziemy niedaleko na plaże razem z Iwoną i Reusem oraz Olą. Przyjechał tak około 14. Julka grała sobie na laptopie , a ja poszłam otworzyć drzwi . Robert po cichutku wszedł do pokoju i złapał od tyłu małą. Zakrył jej oczy i posadził na kolanach . Julka zawstydziła się i szybko uciekła do mnie.
- Nie wstydź się mnie. Jestem Robert Lewandowski – powiedział podając jej rękę.
- Nie wstydze się , tylko przestraszyłam się . Ja jestem Julka – powiedziała mała.
- Jesteś ładną dziewczynką – powiedział.
- A ty ładnym piłkarzem powiedziała Julka.
Zgarnął nas do samochodu .Reszta czekała już na nas na plaży . Byłam ciekawa czy Marco chodź troszkę się opali . Wzięłam do niego olejek . Rozpakowaliśmy się szybko . Nikt nie chciał iść się kąpać. Julka wolała pogadać sobie z Reusem . Nasza wspólna chwila się zakłóciła , gdy jakaś dziewczyna podbiegła do nich po autograf. Jak już się opędzili Lewy wziął mnie na ręce i wrzucił do jeziora. Julka została z Olą na kocu i patrzyła co robimy . Robert pocałował mnie cieplutko , było przyjemnie. Zdziwiłam się bardzo w domu kiedy przyszedł do mnie Marco pytając czy mam jakiś krem na opalenie. Kazał żebym posmarowała mu plecy . Ja się nie wstydziłam , jest to przecież mój najlepszy przyjaciel . Zobaczyłam jego boską klate. Nie wierzyłam normalnie , że się opalił . Lewy wziął Julkę do siebie na godzinkę . Mieli pograć w gry . Iwona przyszła do nas i gadaliśmy we trójkę. Później przyłączyła się Ola. Późnym wieczorem Robert odwiózł mi małą. Poopowiadała mi co robili . Poszli na lody i do kina. Julka była taka szczęśliwa, ale nie wiedziała jeszcze o mnie i Robercie. Potem razem jej wytłumaczyliśmy . Ucieszyła się , że będzie miała go w rodzinie. Gdy już odjeżdżał ona pocałowała go w policzek i powiedziała , że nigdy się jeszcze tak dobrze nie bawiła. Lewy polubił małą. Jutro kolejny ją zabiera Marco z Iwoną , a ja pojadę sobie do mojego pana. Dzień był strasznie męczący . Skóra mi schodziła … Postanowiłyśmy pograć sobie na laptopie , ale matka Julki widząc  , że jestem na skejpie zadzwoniła. Mała opowiedziała jej o wszystkim . Powiedziała jaka jest zadowolona , że do mnie przyjechała. Ja mogłam się tylko cieszyć . 


czwartek, 28 marca 2013

Rozdział 29



Długo tak sobie sama nie posiedziałam , bo przyszła do mnie Iwona . Mogłam od razu poznać , że coś się dzieje . Musiałam od razu ją wypytać. Okazało się , że jej tata jest chory i będzie miał operację . Oczywiście to tylko wyrostek , ale widać , że dziewczyna się przejęła . Wzięłam ją do siebie na łóżko i przytuliłam mocno . Kocham ją ja siostrę . Iwona jest wyjątkową dziewczyną . Nie pamiętam żeby miała kiedyś na mnie focha . Ogólnie to zawsze była tą , której mi czasem brakowało przyjaźniąc się z tamtymi . Zobaczyłam przez okno , że Marta wchodzi do domu . Krzyknęłam do niej szybko żeby na kawkę przyszła . Cieszyłam się , że ktoś czasem do mnie przyjdzie na kawe i pogada . Marta była też fajną dziewczyną . Przyszła , pogadała , rozbawiła. Jest po prostu idealna .
- Co słychać sąsiadko ? – zapytała
- A same problemy . Przyjechała do mnie przyjaciółka do której nie mam czasu , a jutro chrześniaczka przyjeżdża do mnie na około tydzień bo ma urodziny . – powiedziałam.
- Ojej. Pomogę ci jak coś – powiedziała.
- Dziękuję kochana , ale małą zostawię na trochę Robertowi ,bo ona go kocha – powiedziałam .
- Haha. Ciekawe czy się ucieszy – powiedziała
- No musi – powiedziałam.
Siedziałyśmy tak z jakieś 2 godziny , nudziło nam się bardzo . Wpadłyśmy na pomysł żeby troszkę pokopać piłkę . Od razu przypomniało mi się , że BVB ma trening . Zgarnęłam Martę do samochodu i pojechałyśmy na boisko . Trener zdziwił się , że przyjechałam z koleżanką . Szybko się ulotnił i zostawił cały zespół mi na głowie.

Stałyśmy z Martą przed nimi i nie wiedziałyśmy co robić . Ja prowadziłam już z nimi jedne trening , ale nie rozgrzewkę. Nie miałam pomysłu , ale przypomniało mi się jak mój brat ćwiczył . Chociaż to było troszkę głupie gdyż oni musieli obiegnąć z kimś na plecach kilka kółeczek. No niestety nie było nikogo takiego w sam raz. Zaproponowałam im to ćwiczenie , ale oczywiście nie wiadomo było kogo na te plecy wsadzić . Wymyślili więc , że będzie to wyglądało mniej więcej tak : będzie zawsze po dwóch , a na plecach będziemy ja i Marta. Nie spodobał nam się ten pomysł , bo wcale ich mało nie było. Miałam przyjemność poznać na treningu Sahina i Leitnera. Mili chłopcy. Po treningu usiadłam na ławce zmęczona . Obok mnie usiadł Marco i przytulił mnie tak po koleżeńsku . Szczerze to uważałam go za starszego brata . Mam prawdziwego też , ale on do końca wakacji został w Polsce.
- Słuchaj Marco . Będę miała do ciebie małą prośbę ! – powiedziałam z uśmiechem .
- Dla ciebie wszystko , kochana- powiedział.
- Bo jutro przyjeżdża do mnie chrześniaczka i ona się zakochała w tobie i Robercie. Ale nie mów mu proszę ciebie , bo to ma być dla małej niespodzianka i ogólnie . Ona nic o Lewym nie wie. – powiedziałam.
- Dobrze się składa ,bo lubię dzieci . Iwona też lubi – powiedział.
- No to ja do ciebie jutro zadzwonię co i jak – powiedziałam.
Z szatni wyszedł Robert z Łukaszem. Zgarnęli mnie do samochodu i podwieźli do domu . Lewy nie miał coś humoru . Chyba ten trening mu się nie podobał . Troszkę dziwnie mi się zrobiło , bo Marta chciała zostać jeszcze tam na boisku, a tam towarzyszył jej Hummels. Pewnie wpadła mu w oko . To było widać … ale niech dziewczyna korzysta . Należy jej się. Siedziałam w samochodzie trzymając za rękę Lewego . Łukasz oczywiście musiał sobie pożartować i właśnie uświadomiłam go , że nie poznałam jeszcze jego Ewy i z chęcią spotkałabym się z nią . Może nawet na jakiejś kolacyjce. Piszczu przystał na propozycję i uzgodniliśmy , że spotkamy się we czwórkę w pizzeri . Chociaż oni muszą się odchudzać , ale dobra. Ubrałam się w nową , nie za krótką spódniczkę i czekałam w domu na Lewego . Po chwili weszła moja mama do pokoju.
- Widzę , że podoba ci się mieszkanie w Dortmundzie , ale czy nie za dużo imprez ? – zapytała.
- Podoba się . W sumie to jest zapoznanie się ze żoną Piszcza . Więc idziemy do pizzeri- powiedziałam.
- Dobrze, ale pamiętaj , że jutro w południe mała przyjedzie . Pewnie będzie chciała gdzieś wyjść , bo dziś w nocy już wyjeżdża , więc się wyśpi – powiedziała mama.
- Dobrze , będę mamo pamiętać. Ja już wychodzę bo Robert podjechał – powiedziałam.
- Baw się dobrze.
Nie wiem w sumie po co ja się ubierałam w sukienkę jak mogłam wrzucić spodenki .Są na pewno wygodniejsze. Lewy miał na sobie koszulkę z NIKE , jeansy i trampki . Lubię taki styl ubierania. Jednak nie ja sama ubrałam się w sukienkę . Ewa miała strasznie podobną. Wyglądała przecudnie , ubrała szpilki i sukienkę za tyłek . Moja była troszeczkę dłuższa . Wydawała mi się strasznie sympatyczna . Łukasz wdał się ze mną w rozmowę . Robert siedział jakiś taki przybity normalnie nie wiedziałam co mu jest . Wolałam się już nie odzywać…
 __________________________________________________________________________________
Zapraszam do komentowania .
Może chciałby ktoś prowadzić ze mną jakiegoś bloga? Jestem chętna do współpracy :D